Harmonia ciała, serca
i umysłu

Hinduski sposób na szczęście

Ilona Szumicka

„Przed wejściem na salę prosimy o zdjęcie obuwia i wyłączenie komórek – taki napis przeczytałam w szatni w jednej z warszawskich szkół jogi. Wszyscy uczniowie posłusznie zdjęli buty. Dla mnie miał to być pierwszy kontakt z praktyczną nauką jogi.

Co tworzy jogę?
Ponad 200 asan, czyli pozycji ćwiczących ciało, pranajama – ćwiczenia oddechowe, nauka koncentracji i kontemplacji oraz filozofia. Joga powstała w Indiach. „Celem jogi jest poznanie duszy, jednak po drodze pojawia się mnóstwo korzystnych efektów ubocznych, na przykład zdrowie, szczęście, spokój i równowaga” – twierdzi Iyengar, twórca znanej metody nauczania, propagujący jogę od 75 lat. Postanowiłam posmakować hinduskiego sposobu na szczęście, sprawdzić, jak wpływa na psychikę i ciało.

Boso, ale odważnie
W zajęciach pierwszego stopnia można uczestniczyć po ukończeniu grupy dla początkujących, jestem jedynym nowicjuszem. W grupie jest ponad 30 osób. Każdy rozkłada swoją matę. Zaczynamy od pozycji psa – ciało w kształcie litery V, nogi i ręce oparte o podłogę, głowa raz w górze, raz na dole. Potem kładziemy się na plecach i podnosimy pionowo nogi do góry, potem opuszczamy na dół. Intensywnie pracują mięśnie brzucha. Z trudem wykonuję ćwiczenie kilkanaście razy. Potem pozycja przypominająca pompki. Nie umiem, daję spokój. Następnie, siedząc „po turecku”, opieramy głowy o drewniane klocki. O dziwo, to bardzo relaksuje! Przy ćwiczeniach rozciągających używamy pasków, czuję, jak pracują wszystkie mięśnie. Adam Bielewicz – instruktor i właściciel szkoły - pomaga, gdy ktoś ma problemy z asanami. Na końcu większość osób staje na głowie. Bez oparcia z tyłu. – Taka pozycja daje niesamowite poczucie wolności, spokoju – mówi Anna, młoda kobieta, która pasjonuje się jogą ponad rok. Kto nie może stanąć na głowie, ćwiczy przy drabinkach. Wybieram drabinki.

Do granic możliwości
- Po roku ćwiczeń moja postawa bardzo się wyprostowała, nawet stopa się wydłużyła, musiałam zmienić numer buta na większy – śmieje się Anna. Joga ma uczynić ciało silnym, sprężystym, zdrowym, pełnym energii, ruchy mają być płynne i harmonijne. - Regularna praktyka pomaga zlokalizować i zlikwidować napięcia w organizmie – mówi Adam Bielewicz. Gdy rozmawiałam z nim przed zajęciami, miałam wrażenie, że zna całą „Bhagdavat-gitę” - starohinduską księgę, w której zawarta jest filozofia jogi. 16 lat temu zafascynowało go połączenie ćwiczeń fizycznych z rozwojem duchowym. Joga to całe jego życie, czasem zastanawia się, jakie by było bez niej.
W trakcie skrętów tułowia Adam wygiął moje ramię maksymalnie w prawo, nie sądziłam, że to możliwe. - To właśnie jest przekraczanie barier – mówi. – Większość osób regularnie przychodzących na zajęcia wykonuje asany, które wydają się na początku bardzo trudne. Stanie na głowie jest możliwe, bo wcześniejsze ćwiczenia sprawiają, że barki są silniejsze i bardziej elastyczne. Wiele pozycji wykonujemy dzięki wyćwiczonym biodrom, choćby kwiat lotosu (zakładanie w siadzie po turecku nóg na biodra). Gdy, mniej więcej po pół roku praktyki, mamy rozluźnione biodra, mocne plecy i klatkę piersiową „otwartą” na przyjęcie większej ilości tlenu, można przejść do ćwiczeń oddechowych.

Kobieca strona jogi
- Joga ma trochę kobiecą naturę, nie jest nastawiona na bicie rekordów i rywalizację. W mężczyznach rozbudza wrażliwość, sprawia, że mają lepszy kontakt ze swoimi uczuciami – mówi Adam. Może dlatego w zajęciach uczestniczy zdecydowanie więcej kobiet. W różnym wieku, z różnymi figurami, w różnej kondycji. Przed ćwiczeniami na mięśnie brzucha instruktor radzi, by panie, które właśnie mają miesiączkę, wykonywały inne, nie napinające brzucha asany. Nie mogą też stać na głowie.
– Kobiety są bardziej świadome siebie, mają chęć pracy nad sobą. Joga bierze pod uwagę wszystkie ważne dla kobiet etapy: menstruację, ciążę, przygotowanie do porodu, okres po ciąży i menopauzę – tłumaczy Adam.

Na zdrowie
- Odkąd ćwiczę jogę, podniosło mi się ciśnienie i prawie zrezygnowałem z kawy i z alkoholu. Nie jest mi już potrzebny do poprawy nastroju – śmieje się Paweł. – Ja schudłam, mam mniejsze łaknienie na słodycze i w ogóle na jedzenie. Czuję się spokojniejsza – mówi Elżbieta. Anna dodaje, że przestała mieć problemy z nagłymi bólami brzucha i rzadziej się przeziębia.
- Są specjalne zestawy asan na przeziębienie, na bóle głowy. Można zapobiec rozwojowi infekcji i wyrównać ciśnienie – przekonuje Adam. – Joga najlepiej działa na schorzenia narządów ruchu, kręgosłupa, na reumatyzm, a także artretyzm. Na co dzień spędzamy coraz więcej czasu w pozycji siedzącej, co w późniejszym wieku prowadzi do dyskopatii, osteoporozy. W jodze pracujemy z kręgosłupem poprzez różnego rodzaju skręty, uelastyczniamy barki , część lędźwiową. Gdy ktoś ma problemy z sercem, jego klatka piersiowa jest ściśnięta, serce ma mało miejsca. Wtedy robimy wygięcia w tył – pokazuje Adam. Zajęcia wydają się bardzo dynamiczne, ciągle jesteśmy w ruchu. – Nie zawsze tak jest. Czasem przez całą lekcję, przez półtorej godziny, relaksujemy się – uśmiecha się Adam. - Ćwiczenia są też dostosowane do pogody – dodaje Ania. – Jesienią, gdy jest zimno i depresyjnie, joga ma rozgrzać organizm, dodać energii. Latem wykonujemy ćwiczenia, które uspokajają i wychładzają.

Joga dla wszystkich
- Jogę ćwiczą już sześciolatki, a także osoby po pięćdziesiątce – mówi Adam. Dwa lata temu zrobił wśród swoich uczniów ankietę, z której wynika, że najczęściej praktykują jogę osoby z wykształceniem wyższym lub średnim w wieku 35-45 lat, także studenci i osoby starsze. – Wielu jest psychologów, ludzi z wykształceniem medycznym, wolnych zawodów, artystów, dziennikarzy. Zwykle dbają o zdrowie i urodę, chętnie uczą się, są ciekawi świata i oni najłatwiej związują się z jogą – mówi Przemek Nadolny, socjolog i nauczyciel jogi w szkole Adama. – Są też osoby z problemami zdrowotnymi, w podeszłym wieku. Im wystarczą ćwiczenia od czasu do czasu – dodaje. – Jogę można ćwiczyć przez całe życie, choć zazwyczaj siedemdziesięciolatek nie zrobi ćwiczeń, które z łatwością wykona dwudziestolatek – dorzuca Adam.

Pełny relaks
Pod koniec zajęć każdy kładzie się na macie z wałkiem pod kręgosłupem. – Uspokójcie umysł, rozluźnijcie oczy i narządy wewnętrzne – prowadzący spokojnym głosem wprowadza nas w stan relaksu. To element „prathayary”, części jogi, kierującej uwagę narządów zmysłów do wnętrza, co wydaje się bardzo trudne. Gdy tak oddycham spokojnie, mam wrażenie, że osiągnęłam stan zupełnej harmonii. Jakbym była odcięta od świata zewnętrznego, liczy się tylko „tu i teraz”. – Dzięki jodze zmieniło się moje życie. Nie mam lęków , napięć, za to mam lepszy kontakt z ludźmi - mówi po zajęciach Anna. Po zajęciach mój nastrój bardzo się poprawia. Bałam się, że na drugi dzień będą bolały mnie wszystkie mięśnie, ale, o dziwo, nie! Takie łagodne, przyjemne odczucie istnienia ciała. Za to poczucie błogiego spokoju pozostało mi jeszcze na kilka dni.

Tekst ukazał sie w na portalu  aktywnosc-fizyczna.wieszjak.polki.pl