Harmonia ciała, serca
i umysłu

Terapia jogą

Jurek Jagucki

Zacznę od gratulacji, którym nie powinno dzisiaj być końca. Bo jest to rzecz wyjątkowa. Nie jest w Polsce tego aż tak dużo, żeby otwarcie takiej szkoły mogło przejść bez echa. W roku 1981 otwierałem swoją szkołę w Szczecinie. Nazwałem to wtedy Ośrodkiem Regeneracji Ciszą i jest to też element historii jogi w Polsce. Kilka lat temu narodzili się nowi nauczyciele polscy, kilka miesięcy temu kolejni.

To co się właśnie teraz dzieje, otwarcie to, w tradycji jogi nazwałoby się satsangiem, co można przetłumaczyć jako współuczestniczenie, współbycie albo bycie w społeczności z nauczycielem. Jest to istotny czynnik cementujący każde działanie. Satsang jest jednym z bardzo leczących czynników. Sam fakt bycia z grupą osób realizujących wspólny cel, z nauczycielem jest bardzo leczącą sprawą. Jest to świetne, wspaniałe i cudowne. Gratulacje Adam, że dałeś nam szansę w czymś takim uczestniczyć.

Chciałem państwu powiedzieć o rzeczach, które trudniej jest spotkać w książkach, czyli o tym, w jaki sposób praktykowanie jogi może być terapeutyczne.

Terapia jogą

Obecnie w konwencjonalnej terapii obserwujemy nakierowanie na leczenie choroby.Pierwszym aspektem który wyróżnia jogę, jest to, że nie jest ona leczeniem choroby. Jest ona zorientowana na osobę. W czasie praktyki jogi interesuje nas osoba, a nie choroba lub jakiś problem tej osoby. Tą bardzo starożytną sztukę nazywa się jogacikitsa, co tłumaczy się po prostu jako terapia jogą. Jest to sztuka sięgnięcia do źródeł głęboko w nas, abyśmy leczyli się sami. Ten system terapii opiera się na starożytnej tradycji, której źródeł należy szukać około 5 tysięcy lat temu u Patandżalego, którego uważa się za ojca jogi, oraz w tak samo jak joga starej ajurwedzie. Terapia jogą jest tradycją leczniczą która opiera się na świadomości, że nasze warunki fizyczne, stan emocjonalny, postawy, wzory dietetyczne, zachowania, styl życia, wzorce osobowości, środowisko w którym żyjemy i pracujemy łączą się ze sobą i ze stanem naszego zdrowia. Spójrzcie ile elementów wpływa na nasze zdrowie, i co ciekawe, my o tym wiemy. Wiedząc o tym coś z tym możemy zrobić. 

Stosownie do tradycji jogi jesteśmy pewną konstrukcją, która ulega nieustannym zmianom. Wewnątrz tej konstrukcji rozwinęliśmy pewne utrwalone wzorce nazywane samskarami lub korzeniami karmicznymi. Są one obecne w każdym wymiarze naszego życia i wpływają na naszą percepcję, myśli, postawy, zachowania. Są ważnym czynnikiem powodującym powstawanie dysfunkcji i chorób. Mamy więc nieustannie zmieniającą się osobę oraz utrwalone wzorce, według których postępujemy.Ponieważ nic nie jest stałe nasz stan również się zmienia - powstaje jedynie pytanie, czy zmieni się na gorsze, czy na lepsze? To w dużym stopniu jest w naszych rękach.Wyzwaniem dla nas jest, aby zmienił się na lepsze. Przeszkodą są owe wzorce, które wpływają na każde nasze działanie. W terapii jogą musimy najpierw szukać możliwości zmiany działań, które powstrzymują proces leczenia. Leczenie samo by się odbyło, gdyby nie procesy wstrzymujące je. Według starożytnego nauczania, głównym celem jogi jest wpływanie na stan umysłu. Idealnie więc byłoby rozwijać umysł tak, aby prowadził nas na drogę rozwoju jakości życia.

Wielu z nas robiło chociaż raz w życiu jakąś pozycję relaksacyjną - takie leżenie w relaksie. Tak naprawdę w tym relaksie my nie mamy nic do zrobienia - on się robi. Jest taki piękny przykład, który może to zobrazować. Osoby, które były Indiach może widziały Ajantę i Ellorę. Są to piękne miejsca z grotami, które powstały ponad 2 tysiące lat temu, nie w wyniku budowy czegoś, lecz w wyniku drążenia w skale. Takie drążenie przypomina proces jogi. Nic nie mamy do dodania, mamy tylko odebrać to, co przesłania nam przepiękny obraz naszego własnego źródła. Za starożytnymi mędrcami, możemy powiedzieć, że terapia jest pomaganiem ludziom, a nie koniecznie wyleczeniem. Poprzez praktykę mamy pomóc sobie, mamy poczuć się lepiej ze sobą, zyskać większą jasność o swoim życiu, znaleźć priorytety, stawać się bardziej efektywnymi w działaniach i być może najważniejsze znaleźć kontakt z głębokim źródłem w nas samych. 

W starożytnej wiedzy o jodze wyróżnia się dwa terapeutyczne procesy.

Vijoga dosłownie znaczy oddzielenie, dotyczy procesu oddzielenia nas od wszystkiego, co niepożądane w naszym życiu. Jako proces eliminujący pozwala oczyścić zarówno ciało jak i umysł, puścić niezdrowe przywiązania, przerwać szkodliwe relacje, zrezygnować z autodestrukcyjnych zachowań.

Drugie pojęcie, samjoga, dosłownie znaczy łączyć razem. Dotyczy procesu łączenia tego, co jest w naszym życiu pozytywne i produktywne. Oznacza to rozwijanie takich mentalnych jakości jak dobroć, odwaga, cierpliwość, współczucie. Również oznacza ustalenie właściwych priorytetów, a więc praktykowanie cnót, tworzenie pozytywnych relacji z innymi.

Mamy dwa pojęcia. Jedno mówi ująć, a więc przede wszystkim oddzielić nas od wszystkiego, co niepożądane, czyli proces eliminujący; a drugie mówi łączyć (zresztą samo słowo yoga znajduje swój źródłosłów w owym 'łączyć' - yuj), łączyć i rozwijać, pielęgnować takie wartości jak dobroć, cierpliwość, odwaga, współczucie. Praca w terapii jogą może być nazwana kajakalpa, co oznacza rekonstrukcja i odnowa umysłu i ciała poprzez praktykę. Praktyka ma być więc progresywną reintegracją całego systemu, ma budować i tworzyć harmonię w każdym aspekcie życia.

Człowieka ujmuje się w 5 wymiarach, tak jakbyśmy składali się z pięciu poziomów.

  • Pierwszy czynnik składowy naszej osoby to anamaja - dotyczy fizycznego ciała zawierającego mięśnie, kości, organy, tkankę. A więc to co mogę dotknąć, zobaczyć to jest anamaja, czyli ciało fizyczne.
  • Pranamaja dotyczy witalnych, metabolicznych funkcji podtrzymujących nasze życie i zdrowie, są to wszystkie operacje naszego fizjologicznego systemu.
  • Trzecia część nas w tej terminologii starożytnej to jest manomaja - dotyczy mentalnych umiejętności postrzegania, rozpoznawania, w tym wiedzy uzyskanej przez edukację i przez inne zewnętrzne źródła, są to wszystkie mentalne, emocjonalne procesy.
  • Vijnanamaja dotyczy naszej wewnętrznej, intuicyjnej możności rozumienia, w tym wiarę, zaufanie, odróżnianie dobra od zła, umiejętność komunikacji. Zawiera także stan umysłu i wzorce z przeszłości, które wpływają na nasze obecne postawy, zachowania. W tej warstwie zawiera się cała nasza przeszłość. Czasami, co jest mylące, nazywa się to ciałem intelektualnym. Czwarty wymiar oparty jest na wierze i zaufaniu. Tak jak ja rozumiem jogę, bez tego prawie niemożliwa jest jakakolwiek praca. Począwszy od zaufania do siebie, do metody, po zaufanie do nauczyciela. Aspektem wiary jest również to spotkanie, ten satsang. Wzbudzamy teraz swoje zaufanie do tego, co nas tutaj przyciągnęło.
  • Anandamaja dotyczy naszych duchowych i z serca płynących relacji. W tym są nasze tęsknoty, przyjemność, radość, spełnienie, uwaga, jedność z tym co pielęgnujemy.
Wymiary te wzajemnie się przenikają i wywierają wpływ na siebie. Nie istnieją one niezależnie. Czasami traktujemy siebie, jakbyśmy byli tylko i wyłącznie ciałem, gdy targają nami emocje, tak jak gdybyśmy byli tylko emocjami, gdy mamy jakieś wewnętrzne, duchowe doświadczenia - jakbyśmy byli tylko tymi duchowymi przeżyciami. Może zdarzyć się wtedy, że nie stoimy na nogach, nie czujemy naszego ciała, albo funkcje fizjologiczne ulegają zakłóceniu. Joga pokazuje w tych pięciu wymiarach człowieka, który jest całością i pełnią.

 Wzajemne powiązania tych wymiarów jest decydujące dla terapii jogą. Na przykład ktoś, kto długo cierpi na chroniczny ból dolnego kręgosłupa, może również cierpieć z powodu przeciążenia, depresji, trudności w trawieniu, może mieć krótkotrwały negatywny stosunek do życia. Ktoś cierpiący z powodu małego poczucia wartości może poczuć progresywną depresję, zmęczenie, trudności trawienia. Te wszystkie 5 wymiarów wpływa na siebie. Podstawową zasadą terapii jogą jest to, że choroby są symptomami nierównowagi w 5 warstwach. Celem jest przywrócenie tej równowagi. Coś bardzo podobnego zauważycie w ajurwedzie. Jest ją trudno odłączyć od jogi. Tam jeszcze rozpatruje się zaburzenia równowagi pięciu żywiołów. 

Możemy użyć trzech metod oczyszczenia i wzmocnenia całego systemu, aby powrócił do zdrowia, są to: dieta, działanie i medycyna. Jest zasadą, że najpierw używamy dwóch pierwszych, czyli diety i naszej aktywności. W przypadku praktyki jogi jest to aktywność w czasie ćwiczeń i w czasie medytacji. Mogą być użyte trzy metody do oczyszczenia i wzmocnienia systemu, ale jako pierwszych używamy diety i działania. Medycynę zostawiamy jako ostateczne rozstrzygnięcie. Ale chodzi tu o medycynę ujmującą człowieka poprzez pryzmat 5 żywiołów. Ponieważ nasze wzorce, czyli samskary są silne, leczenie na tych poziomach może trwać bardzo długo. Ostateczne przekroczenie dysfunkcyjnych wzorców jest efektywne tylko wtedy, gdy nasza praktyka dotrze do poziomu warstwy anandamaja. Anandamaja tłumaczy się jako ciało błogości, ciało szczęśliwości, czyli wszystko, co płynie z naszego serca, co wiąże się z naszym sercem. Nie przypisuje się ostatecznego przekroczenia dysfunkcyjnych wzorców tym pierwszym poziomom, ani ciału fizycznemu, ani fizjologii, ani nawet aż tak bardzo naszym emocjonalnym wzorcom, ani nawet, chociaż tu już jesteśmy bliżej, wzorcom intelektualnym, wzorcom samsarycznym, lecz najbardziej przypisujemy tej warstwie piątej. A jest to warstwa, do której mamy najmniej dostępu, wydawałoby się, że nie mamy do niej żadnego dostępu. Lecz to, co robimy w czasie praktyki asan jest pewnym kluczem, by dotrzeć do tego poziomu, by zbliżyć się poprzez cztery poprzednie poziomy, przebić się, wstrzelić w kierunku warstwy anandamaja.

Co może Ci pomóc w tej drodze do zdrowia rozumianego jako harmonia tych 5 wymiarów? Zarówno lekarz ajurwedy, jak i każdy praktykujący jogę powie: przede wszystkimrespektuj swoją unikalność. Jesteś niepowtarzalny i w żaden sposób nie do podrobienia. W związku z tym, to, co robisz też musi być niepowtarzalne i nie do podrobienia. Nasze problemy zdrowotne, które są wynikiem wzorców z dzieciństwa, wypadków, niezdrowego stylu życia, chronicznego stresu albo kombinacji tych wszystkich, muszą zostać w jakiś sposób przetrawione na polu praktyki, naszego funkcjonowania, działania w życiu. W przypadku jogi możemy posłużyć się pozycjami, oddechem, dźwiękami, medytacją, wizualizacją, rytuałem, modlitwą, satsangiem, edukacją, dietą, stylem życia. Wytwarzają one harmonię jako podstawę do rozwoju.

W starożytnej jodze mówi się o dwóch metodach odtwarzania duchowej harmonii.

  • Jedna - langhana - mówi o redukcji i oczyszczaniu, czyli będą to wszystkie techniki z poziomu czandra, księżycowego, techniki chłodzące i konserwujące np. wydech, w przypadku asan są to skłony do przodu, skręty, świeca. Będą to pozycje które będą pomagały w tym procesie czyszczenia i redukcji. I one mogą pomóc w takich problemach jak zatrucie, nadwaga, nadaktywność (nadaktywność jest ogniem, tu mówimy o chłodzeniu).
  • Druga grupa metod nazwana w starożytnej jodze brahmana to budowanie i odżywianie systemu. Wcześniej była mowa o redukowaniu nadwagi, o oczyszczaniu się z zatrucia, redukowaniu gniewu, tu może być mowa o budowaniu i odżywianiu systemu w momentach osłabienia, niskiego poziomu energii, braku zaufania do siebie i innych. W takich sytuacjach sięgamy po metody brahmany. Technikami mogą być wdech, wygięcia do tyłu, stanie na głowie, a więc techniki dające gorąco i budujące energię.
Kluczem podstawowym do połączenia tych wszystkich elementów jest to, co dzieje się w momencie, gdy stajemy na macie. Wymiarem tego, czy jesteśmy w stanie zbliżyć się do tej równowagi w języku praktyki będzie twoja obecność na macie w jakiejkolwiek postaci, cokolwiek byś nie robił. Jest już rzeczą nauczyciela, żeby rozpoznać, czy w danym momencie to jest właśnie to, co miałbyś robić.

Jest w ajurwedzie, tej bratniej nauce z jogą, takie bardzo ciekawe podejście do choroby. Mówi się o 6 stadiach choroby. Pierwsze trzy stadia choroby są niezauważalne, na ogół nie jesteśmy wtedy świadomi, że coś się dzieje. Najpierw występuje zakłócenie równowagi w naszej konstytucji, jakiś z elementów, spośród 5 warstw, lub spośród 5 żywiołów został zakłócony. Potem jest kumulacja, gromadzenie się w jakimś obszarze naszego ciała tego zakłócenia równowagi, następnie w tym obszarze pojawia się obciążanie, po czym zaczyna się rozsiewanie. Gdy przypomnimy sobie jak rodzi się taka drobna, towarzysząca nam nieustannie każdej jesieni i zimy dolegliwość jak grypa to łatwo możemy zrozumieć o czym jest mowa. Jest taki moment, że jeszcze nie wiemy co się dzieje, ale czujemy, że coś nam w stawach łupie, łamie w kościach, nie umiemy jeszcze tego rozpoznać, nie wiemy co to jest, w jakimś sensie jest to proces niedostrzegalny, ale już się toczący. Następne procesy choroby już potrafimy zlokalizować - coś się dzieje w moich oskrzelach, jakby tu się nagromadziło, jest to manifestacja np. w postaci gorączki. Wreszcie ostatnia faza choroby jest określana jako rozprężenie, czyli choroba ogarnęła już nie tylko ten organ lub obszar, ale dotyczy już całego ciała. Cali czujemy się w jakiś sposób zaniepokojeni, zaniedbani, czujemy, że teraz trzeba już coś zrobić.

Co możemy z tym zrobić praktykując jogę, jakie ona nam daje atuty do ręki. W momencie gdy macie za sobą raczej paroletnią niż paromiesięczną praktykę - ale pokokietuję Was i powiem paromiesięczną - bardzo często możemy rozpoznać że coś się w nas wydarza już w początkowych fazach choroby:kumulacji, obciążania czy rozsiewania i możemy wcześnie zareagować. Ludzie, którzy dłużej praktykują potrafią nie dopuszczać do rozwoju choroby, do uzewnętrznienia się symptomu. Gdybyśmy mieli tylko to uzyskać dzięki praktyce, że nie chorujemy, to już jest bardzo dużo.

A jak sobie radzić z innymi  elementami, oddaję głos moim znakomitym 'pomówcom'.

Jurek Jagucki uczy jogi w Szczecinie,
stosuje jogę w praktyce fizjoterapeutycznej

Uroczyste Otwarcie Joga! Centrum Adama Bielewicza, 17 X 1999