uczymy od 19 lat

Harmonia ciała, serca
i umysłu

Służy mi śmiech, joga, uprawianie ogrodu

Iwona Pochitonow

Czy jestem atrakcyjniejsza niż 20 lat temu? Nie, ale sadzę, że równie atrakcyjna, a z pewnością bardziej kobieca, spokojniejsza. Od 10 lat staram się żyć w zgodzie z naturą. Stosuję dietę makrobiotyczną, która, jestem przekonana, ma wpływ na mój wygląd. Sama piekę chleb, mięsa i słodyczy prawie nie jem, unikam używek. Ale nie katuję się, pozwalam sobie czasem na ciastko, kieliszek likieru... Dawniej byłam 'sową', dziś o godzinie 22 kładę się spać. Wstaję razem ze słońcem.

Znam dobrze swoje ciało. Służy mi śmiech, joga, uprawianie ogrodu, wyciszenie, spokój, który jest we mnie. I w pełni akceptuję siebie.Inaczej niż wtedy, kiedy byłam młoda i jak wszystkie dziewczyny chciałam być ładniejsza, zgrabniejsza, mądrzejsza i bogatsza. Wiem teraz, że dobre samopoczucie jest ważniejsze niż np. modna fryzura, że aby dobrze wyglądać, trzeba przede wszystkim uporządkować swoje myśli, emocje i uczucia.

Środki upiększające stosuje bardzo oszczędnie. Odrobina korektora i maskary. Teraz, kiedy mieszkam na wsi, to mój jedyny makijaż, jeżeli w ogóle się maluję. Krem na dzień i na noc. Zwykły. Żadnych rewelacji za 200 zł. Po prostu szkoda mi pieniędzy i czasu na czujne oglądanie swojego ciała i wcieranie w nie coraz to nowych specyfików. Zamiast tego wolę pielęgnować piękno, które jest we mnie. Dziś kiedy spojrzę w lustro, widzę kobietę szczęśliwą. I ciągle przypomina mi się pewna historia o mądrym rabinie, który powtarzał swoim uczniom: 'Gdy siedzą, to siedzą. Gdy stoję to stoję. Gdy idę to idę.' Chodzi o to, żeby być całkowicie zaangażowanym w to, co się akurat robi. To jest najważniejsze.

Iwona Pochitonow, projektantka mody
tekst ukazał się w Marie Claire w styczniu 2003